Plac zabaw.
Moje Dziecko Młodsze pędzi do piaskownicy, która jest obsadzona głównie przez NawiedzoneWszystkowiedząceTrzebasiędzielićMatki.
Siada więc sobie w kąciku i się bawi.
W pewnym momencie podchodzi jedna z Nawiedzonych, bierze jego zabawki (!!) na środek - żeby było mu wygodniej bawić się z innymi dziećmi.
Młody osłupiał.
Zareagowałam. Ostro. Bo wyrosłam już z dyplomacji i udawania że pada deszcz.
I się dowiedziałam, że jestem aspołeczna.
I dobrze mi z tym.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz